WIEDZA Z ZAKRESU PSYCHOLOGII

Psychoanaliza, trauma i neurobiologia – o dysocjacji, np. fragment artykułu Anny Stęplewskiej-Południak

https://www.facebook.com/profile.php?id=100093184928916

Wszystkie definicje DYSOCJACJI zgodnie zawierają podstawowy element tego doświadczenia: przekraczający możliwości psychiki do pomieszczenia- ładunek emocjonalny. Kiedy cierpienie jest doświadczeniem ciągłym lub zbyt silnym psychika musi znaleźć sposób przetrwania. Dysocjacja powstaje na skutek traumy w związku z trudnością w zakresie przetwarzania i integracji urazowych wspomnień, emocji i wrażeń cielesnych.

Wyróżnia się dwie kategorie objawów dysocjacyjnych:

  • Psychoformiczne czyli objawy psychiczne w obrębie myśli lub pamięci
  • Somatoformiczne związane z sensomotorycznymi aspektami doświadczeń urazowych. Obejmują zjawiska somatyzacyjne oraz tzw. konwersyjne

Naturalną reakcją na ból, zagrożenie jest ucieczka, odsunięcie się od źródła bólu. Dziecko jednak często nie może tego zrobić. Źródłem bólu może być rodzic lub osoba, która ma przewagę nad dzieckiem siły i władzy. Wtedy pozostaje dziecku obrona w postaci właściwości naszej psychiki- mechanizmy obronne.

Kiedy dziecko w stanie bezwzględnej zależności doświadcza niestabilnej opieki wtedy doświadcza okrutnej rzeczywistości i silnego stresu. Takie stany powstają w relacji z matką depresyjną, zapadającą się w stan wycofania i niedostępną psychicznie jak też z opiekunem agresywnym, porzucającym niemowlę na wiele godzin lub chłodnym, który rzadko przytula i głaska.

Jeśli warunki dziecka są nieprzewidywalne i pełne napięcia jego mózg jest zalewany kortyzolem, co w długotrwałym efekcie powoduje czasami uszkodzenie.

Janina Fisher dysocjacją nazywa mechanizm obronny ” ucieczka gdy nie ma ucieczki”. Kiedy naturalny odruch ucieczki przed zagrożeniem, źródłem cierpienia jest nie możliwy (dziecko zależy od swoich opiekunów i nie może przed nimi uciec) – wtedy dziecko dysocjuje czyli rozszczepia zazwyczaj zintegrowane funkcje świadomości, pamięci i tożsamości. Dysocjacja uruchamia się kiedy dziecko nie ma szansy inaczej przetworzyć stymulację bodźcową. Kiedy ten mechanizm jest stosowany dostatecznie długo – to tworzy obszar zmiany homeostazy układów (opioidowych i dopaminowych oraz osi podwzgórze-przysadka-nadnercza). W związku z tym dochodzi do uwrażliwienia mechanizmów neurobiologicznych i powstaje droga neuronalna, która uruchamia się automatycznie w sytuacji zagrożenia, a czasami nawet dyskomfortu. Pod wpływem, tzw. wyzwalaczy- pojawiają się objawy, które są zauważalne: wycofanie, skargi, lęk, a nawet objawy somatyczne.

Kiedy prawdziwe „ Ja” jest zagrożone w wyniku traumy- wtedy je wycofujemy. Nasza kreatywna, żywa, autentyczna, relacyjna część, jest głęboko schowana. Natomiast inna nasza część przedwcześnie dojrzewa (tzw. fałszywe Self Winnicotta) stając się opiekunem. Niestety nie ma dojrzałych instrumentów, więc mechanizmy są pierwotne, nie przystające do dorosłego życia.

Ten mechanizm ratuje dziecko, pozwala uniknąć unicestwienia, ale też pozostawia w stanie dysocjacji od tego co w nas jest najbardziej żywe, twórcze. Bolesne doświadczenia nie znikają. Ból, przerażenie, żal pozostają zakodowane w ciele i w nieświadomej części psychiki.

Mechanizm obronny usztywnia się i staje się dominującą organizację psychiczną. W ciele zapisane pozostają pierwotne trudne doświadczenia. Przybierają różną postać: somatyzacji, psychosomatycznych lub hipochondrycznych struktur.

Słuchanie melodii ciała: rytmu oddechu, serca, rytmu funkcji motorycznych – pozwala złapać komunikację z pierwotnymi częściami self. Często są podpowiedzią z czym jest w kontakcie pacjent (co opowiada jego serce).

Podjęcie próby połączenia objawów z ciała z doświadczeniami traumatycznymi pozwala często uwolnić kateksję emocjonalną i z czasem- usunąć objaw lub go złagodzić.

Często jest to żmudna, długotrwała praca, w której nie mamy dostępu do historii tylko mamy objaw. Wytrwale, wsłuchując się w jego rytm, podejmując próby nadawania znaczeń uzyskujemy dostęp do tej części pacjenta, która potrzebuje najbardziej pomocy…”